Nie „oduczamy” kota

Nie ma czegoś takiego jak „oduczenie”. Jeśli człowiek raz się nauczył jeździć na rowerze czy rozumieć mandaryński – to raczej się już tego nie oduczy. Nie inaczej z kotem, choć przykład z mandaryńskim ma tu nieco mniejsze zastosowanie. Jak wiadomo, kot ma ileś tam mięśni sterujących pracą ucha – a wszystkie po to, by lepiej ignorować nasze słowa, również po mandaryńsku zatem.

Nie ma czegoś takiego jak całkowite oduczenie zwierzęcia od zachowania, którego już się nauczyło. Tak jak my, raz nauczeni jazdy na rowerze, nigdy jej się nie oduczymy, nawet gdyby nas żelazem przypiekali. Możemy jej unikać, możemy też podjąć próby jazdy na hulajnodze czy deskorolce i mieć w tym nawet pewne sukcesy i fun. Behawiorysta pomaga zwierzęciu i opiekunowi w modyfikacji zachowań, tak aby w możliwie największym stopniu służyły one dobrostanowi obojga. Kota, który siusia zamiast do kuwety na ulubioną sofę opiekunki, nie oduczymy tego zachowania – bo ono już jest dobrze utrwalone, a z jakichś jeszcze nieznanych nam względów atrakcyjniejsze dla kota niż wydalanie do kuwety. Sztuka polega na tym, by wskazać kotu takie rozwiązania, które uzna za swoje, bo ich atrakcyjność przewyższy zysk  (ulgę? mniejszy ból? ból społeczny?) z siusiania na sofę. Są na to metody, jest ich mnogość i rozmaitość. Rokowania są na ogół dobre. Kota, który oddaje mocz na sofę, nie da się po prostu „oduczyć sikania na sofę”. Zachowanie jest już utrwalone, a z jakichś powodów sofa stała się dla kota rozwiązaniem bardziej atrakcyjnym lub bezpieczniejszym niż kuweta.

Warto wiedzieć

Behawiorysta pomaga zwierzęciu i opiekunowi w modyfikacji zachowań, tak aby w możliwie największym stopniu służyły one dobrostanowi obojga.

Potrzebujesz konsultacji?