Z czym najczęściej (nie) przychodzą koty

Koty cierpią w milczeniu (i umierają mrucząc). Przegląd motywów, z którymi najczęściej zgłaszają się koci opiekunowie

Problemy kuwetowe

Ze statystyk wynika, że mniej więcej trzy na cztery problemy zgłaszane kocim behawiorystom dotyczą wydalania pozakuwetowego (głównie urynacja). Na wstępie warto uporać się z dość częstym przeświadczeniem, jakim ulegają opiekunowie, że siusiając poza kuwetą,  zwierzę robi to złośliwie. Otóż nic bardziej mylnego i krzywdzącego. Kot ani żadne inne zwierzę nie jest zdolne do złośliwości – rozumianej jako intencjonalne, acz bezinteresowne wyrządzanie krzywdy fizycznej czy psychicznej drugiej istocie. Zwierzę zawsze robi to albo po coś, albo z jakiejś przyczyny. Siusianie poza kuwetą zawsze jest formą komunikacji kota z otoczeniem. Może wynikać z reakcji chorobowych, przede wszystkim bólu czy dyskomfortu w obrębie układu moczowego, pokarmowego, problemów ortopedycznych, endokrynologicznych, demencyjnych i wielu innych. Dlatego ZAWSZE, absolutnie i bezwzględnie ZAWSZE, diagnostykę pozakuwetowej urynacji rozpoczynam od lektury aktualnych badań, a jeśli ich nie ma – od zlecenia ich  w podstawowym zakresie. W przypadku pozakuwetowej urynacji będzie to morfologia krwi, biochemia, jonogram, ogólne badanie moczu z rozmazem, pozakuwetowego wydalania – jak wyżej plus badanie kału na krew utajoną i pasożyty. To absolutne minimum. Gdy wykluczy się lub przynajmniej ograniczy skalę wpływu czynników zdrowotnych, można – wraz z opiekunem – analizować krok po kroku przyczyny niestandardowego zachowania. W zakres takiej analizy wchodzi zarówno obserwacja zachowań kota w kuwecie,  obejrzenie samej kuwety wraz z osprzętem  (jej typ wielkość, lokalizacja, podkład, sposób utrzymywania czystości etc.), jak i analiza relacji społecznych (koty i ludzie) oraz przestrzennych w domu. Okazuje się, że liczy się wszystko. By skutecznie korygować zachowania kota, które przeszkadzają opiekunowi (i kotu też, nawet jeśli o tym nie wie), trzeba dotrzeć do ich źródła. Tylko wtedy jesteśmy w stanie właściwie odczytać ten silny komunikat, jaki wysyła nam kot, który nigdy, ale to przenigdy nie załatwia się poza kuwetą BEZ PRZYCZYNY. Znając ją – lub je – mamy szansę na odpowiednie dobranie działań spośród bogatego arsenału środków dostępnych behawioryście, do których należą przede wszystkim współpraca z lekarzem i leczenie, suplementacja, zmiany środowiskowe, w tym dotyczące relacji w grupie rodzinnej, modyfikacje planu dnia.

Socjalizacja (dokocenie/nowy człowiek)

Bodaj trzecią przyczyną konsultacji behawiorystycznych jest w świetle statystyk kwestia zmiany układu sił w grupie rodzinnej. Najczęściej ten tym konsultacji dotyczy „dokocenia”, czyli dołączenia do rodziny nowego kota, czasem innego zwierzęcia. Nierzadko też – człowieka, w sytuacji gdy następuje zmiana partnera, zasoby rodzin patchworkowych są łączone lub pojawia się dziecko Blisko zmian społecznych lokują się też kwestie zmian przestrzennych – przeprowadzka, nowe lokum, łączenie zasobów w nowym domu, także zmiana konfiguracji przestrzeni w czasie remontu. Sytuacje te, których powyższa wyliczanka absolutnie nie wyczerpuje, lecz jedynie zaznacza, mogą stanowić dla kota, kotów, ale i ludzi poważne wyzwanie. Doświadczony behawiorysta może pomóc w przeprowadzeniu całej rodziny przez proces zmian, tak by była jak najmniej dotkliwa dla dobrostanu odczuwanego zarówno przez zwierzęta, jak i ludzkich domowników. Są sprawdzone wzorce postepowania, jak choćby proces kilkutygodniowej socjalizacji z izolacją, które pozwalają na (mniej opresyjne niż standardowe „poznajcie się”) zapoznanie ze sobą zwierząt i trwalszą budowę podwalin dobrej relacji.

„Agresja” lub agresja

Drugi w świetle statystyk powód interwencji behawiorysty w życie kota to agresja – lub „agresja”, ponieważ opiekunowie niekiedy tą etykietą opatrują zachowania, które z agresją  sensu stricto nie mają wiele wspólnego.  Sygnały, jakimi koty ostrzegają się nawzajem, dążąc do rozładowana czy uniknięcia konfliktu, trudno uznać za agresję. Nie jest nią również w ścisłym znaczeniu chwytanie (czy gryzienie) łydek opiekuna przez niewybawione, znudzone zwierzę które nie ma możliwości środowiskowych, by realizować jeden z podstawowych dla kota instynktów, mianowicie instynkt łowiecki. Behawiorysta, poprzez obserwację zachowań kota w jego środowisku (najlepiej na żywo, ale pomocne są też zdjęcia, a zwłaszcza filmy), może pomóc w odróżnieniu zachowań stricte agresywnych od łowieckich. W każdym z wariantów dysponujemy rozwiązaniami, które mogą pomóc kotu w zaspokojeniu jego naturalnych potrzeb bez uszczerbku dla dobrostanu innych domowników, samego kota, ale i domowych sprzętów. Bywa, że za agresję brane jest niszczenie mebli – na ogół kompletnie niesłusznie, bo ostrzenie pazurów na domowych meblach to po pierwsze wymóg pielęgnacyjny, któremu kot podlega i który realizuje tak, jak potrafi, po wtóre – element systemu komunikacji społecznej kota, uwarunkowany procesem ewolucji, który – warto to podkreślać na każdym kroku – jeszcze się nie skończył. Tu również mamy cały arsenał środków, które zastosowane pod okiem behawiorysty, pozwolą ocalić domowe sprzęty, a z nieszczęsnego kota zdejmą odium „agresora”.

Nie znaczy to, ze wśród kotów czy w relacjach międzygatunkowych nie ma agresji i zachowań agresywnych. Trzeba je tylko umieć odróżnić od tych motywowanych w inny sposób, a wobec rzeczywistej agresji podjąć przemyślane środki, począwszy od diagnostyki weterynaryjnej. W zrachowaniach stricte agresywnych to absolutny wymóg – od badań, w tym oznaczenia poziomu hormonów tarczycy (T4, fT4) oraz skorelowanego z pracą tarczycy hormonu TSH – musi zaczynać się praca behawiorysty ze zwierzęciem o zweryfikowanych inklinacjach ku agresji.

Alergie pokarmowe i dermatozy

Częstym powodem, z jakim do behawiorystów przychodzą opiekunowie (bo przecież nie koty) są problemy o charakterze skórnym, jako efekt niegojących się ran, wylizywania, utraty owłosienia. Część z nich może mieć podłoże alergiczne, część dermatologiczne, przyczyny niektórych z nich mieszkają (także) jednak w kociej głowie. I tu otwiera się pole do działania behawiorysty, który jednak zawczasu musi mieć pewność wykluczenia chorób dermatologicznych czy/i alergii. Bywa niestety tak (nieczęsto wprawdzie), że alergie, zupełnie wbrew wiedzy podręcznikowej, pojawiają się po drugim roku życia kota i lokują objawy skórne nie tylko w przednich częściach ciała. Behawiorysta, chcąc wykluczyć przyczyny alergiczne, pasożytnicze (grzybice, nużyce) czy dermatologiczne (np. dermatofitoza) związane z wydrapywania/wylizywana sierści, musi współpracować z lekarzem weterynarii, czasem o określonej specjalizacji (dermatologicznej). Bywa i tak, że reakcje skórne wynikają z połączenia czynników somatycznych i psychogennych, na zasadzie samonapędzającego się mechanizmu (swędzi, bo np. są pasożyty – kot wylizuje do krwi – czuję ulgę –pasożyty wyleczone, ale wylizywanie zapamiętane jako fajne i kojące – także ból psychiczny czy nudę). W obszarze przypadłości skórnych, spośród których część motywowana jest somatycznie, część zaś (także) behawioralnie – nieodzowna będzie ścisła współpraca z lekarzem, czy to w zakresie diagnostyki, czy też wobec konieczności włączenia farmakoterapii – zarówno w wariancie leczenia schorzeń skórnych, jak i kompulsywno-obsesyjnych. Również reakcje alergiczne wymagają często (choć nie zawsze) współpracy behawiorysty z lekarzem, a na pewno – z dietetykiem, który pomoże w opracowaniu diety hipoalergicznej, optymalnie – eliminacyjnej. Prawdziwej, nie „korporacyjnej”, która problemu nie rozwiązuje, ale go jedynie maskuje, a kot, mimo braku objawów alergii,  pozostaje niedożywiony (o pułapkach gotowych karm hipoalergicznych napiszę szerzej w blogu).